Wiele osób nie jest świadomych tego, że zanim zostaną zaproszone na rozmowę, rekruter może sprawdzić je w sieci. Tak! Może, ponieważ zakładając konta na portalach społecznościowych sprawia, że część (a nawet i wszystkie informacje) są ogólnodostępne. Dlatego dzisiaj- po pierwsze, napiszę Wam, czego w sieci nie robić, a po drugie, napiszę, jak pozytywnie rekrutera zaskoczyć. A co!? Mogę! Udowodnię Wam tym samym, że list motywacyjny to przeżytek i niewielu pracodawców o niego prosi. Zwłaszcza, gdy wykonacie kroki dostępne w naszej instrukcji.

List motywacyjny- co zamiast

Jestem w 100% przekonana, że na każdym, ale to absolutnie każdym, ogromne wrażenie zrobi osobista strona internetowa. Prosta, przejrzysta, w której mówisz o swoich osiągnięciach zawodowych, pokazujesz wyniki lub, jeśli nie masz doświadczenia, w odpowiedni sposób prezentujesz swoją osobę. Bądź kreatywny! Tak wielu ludzi, widząc w wymaganiach na dane stanowisko „minimum 2-letnie doświadczenie”, zamyka kartę i szuka innego ogłoszenia. Błąd, błąd. BŁĄD!! Pomyśl, jak urośniesz w oczach pracodawcy, gdy jako pierwsza w wynikach wyszukiwania, po wpisaniu Twojego imienia i nazwiska, wyskoczy strona internetowa! Zapewniam Cię, że nikt, ale to absolutnie nikt, w takiej sytuacji, nie skreśli Cię przez brak doświadczenia. Tyczy się to zwłaszcza studentów, którzy niejednokrotnie załamują ręce czytając oferty pracy (o tym, w jaki sposób szukać pracy po studiach, pisałam tutaj- KLIK)! Nie mówimy, że strona internetowa w formie listu motywacyjnego to niezbędnik. Nie! Może się natomiast okazać, że to ona zadecyduje o Twoim przyjęciu.

List motywacyjny to przeżytek

Już o tym wspominałam, ale napiszę to jeszcze raz. Aby stworzyć ten projekt aplikowałam do prawie 50 firm i przeszłam 38 rozmów kwalifikacyjnych. 14 z nich zakończyło się ofertą pracy. Na te 50 aplikacji NIKT NIE WYMAGAŁ ODE MNIE LISTU MOTYWACYJNEGO. Ba! W pięciu przypadkach, po zastosowaniu wszystkich kroków z instrukcji, aż pięciu rekruterów zaprosiło mnie na rozmowę bez wysyłania CV! To pokazuje, w jakim kierunku wszystko zmierza! Rekruter nie ma czasu. Nie ma czasu na studiowanie setek papierków, czytanie jednakowych listów motywacyjnych napisanych na podstawie wzoru z pierwszej strony wyszukiwarki… Serio serio. I właśnie o tym trąbimy w naszym projekcie! O tym, że w procesie rekrutacyjnym najważniejszy jesteś Ty. CV to tylko jeden z elementów, na który musisz zwrócić uwagę. Mały element, który jak napisałam wyżej, aż pięć razy (10%) nie był ode mnie wymagany.

Czemu służy osobista strona internetowa, czyli nowoczesny list motywacyjny!

Po pierwsze, wpisujesz ją w stopce maila. Dlatego każda osoba, z którą korespondujesz, ma szansę Cię poznać i zobaczyć, jakim potencjalnym kandydatem jesteś.

Po drugie, wpisujesz adres swojej strony w CV, co jest dodatkowym punktem w procesie rekrutacyjnym!

Po trzecie- strona taka pojawi się w wyszukiwarce! Dzięki temu rekruter zobaczy właśnie to, co chcesz, aby zobaczy (lub pojawia się w Twoich Social Mediach)!

Po czwarte- będziesz tym kandydatem, który był na tyle kreatywny i profesjonalny, że posiadał swoją stronę internetową. Zapadniesz w pamięć i tym samym mocniej zaczniesz budować świadomość własnej marki.

Co robimy źle w Social Mediach?

Są pewne rzeczy, których praktykowanie w sieci jest złe. Po prostu. Jeśli zależy nam na znalezieniu dobrej pracy musimy budować odpowiedni wizerunek w sieci. Cotygodniowe zdjęcia z melanżu, opis na Facebooku w stylu: „szlachta nie pracuje”, mogą przekreślić szanse na naprawdę świetne stanowisko! Zadbaj o swoje Social Media. To naprawdę ważne! O tym, jak szybko „ogarnąć” swoje Social Media przeczytasz w instrukcji, do której Cię zapraszam- KLIK. I jeszcze raz powtórzę- list motywacyjny to przeżytek! Powinien odejść do lamusa.